Home Kategorie Poruszające Grzesiu umierał w męczarniach na ławce. Zginął z ręki osoby, której najbardziej ufał.

Grzesiu umierał w męczarniach na ławce. Zginął z ręki osoby, której najbardziej ufał.

Zabójstwo bezdomnego wstrząsnęło mieszkańcami Lubina. Uwielbiany przez sąsiadów 37-letni Grzegorz nie miał w życiu łatwo. Jego historia jest naprawdę tragiczna.

O wszystkim donosi Fakt. Śmierć 37-letniego Grzesia wywołała spore poruszenie wśród mieszkańców osiedla Przylesie w Lubinie. Mężczyzna zginął z ręki osoby, której najbardziej ufał. Zarzut zabójstwa usłyszał 49-letni kolega bezdomnego. W jego mieszkaniu policja znalazła rzeczy ofiary, m.in. portfel.

Grześ zmarł obok ławeczki, na której lubił przesiadywać. Na pogrzebie pojawili się niemal wszyscy mieszkańcy osiedla. Każdy uronił łzę, tylko nie jego rodzina. O tragicznej historii życia bezdomnego opowiedziały osoby, które pomagały mu na co dzień.

Mieszkańcy osiedla Przylesie w Lubinie ze łzami w oczach wspominają niepozornego mieszkańca. Pani Renata opowiedziała o nim trochę w rozmowie z dziennikarzem Faktu:

– „Grzesia znaliśmy ponad 20 lat. Zaprzyjaźniliśmy się, gdy jeszcze jako uczeń chodził do szkoły i przechodził koło naszego kiosku. A to coś pomógł, a to wyrzucił śmieci i tak się zaczęło. Jak otworzyliśmy lokal, to też nam pomagał, a my jemu. Bardzo się emocjonalnie ze sobą zżyliśmy. Pomagał mi przy córkach, potem przy wnuczce… Kochał je bardziej niż własną rodzinę.”

Okazało się, że problemy Grzegorza wiązały się z jego domem rodzinnym. Rodzicielka nie wykazywała wobec niego zainteresowania. Wylądował on na ulicy przez nowego partnera matki Janusza. Ten wykorzystywał fakt, że Grzegorz nie był do końca sprawny umysłowo. On i jego brat Krzysiek byli podpuszczani przez konkubenta matki, a ten wzywał policję do „agresywnych dzieci partnerki”.

Gdy wylądował na ulicy, Grzegorz zaczął pić. Tylko okoliczni mieszkańcy wspierali zagubionego i nękanego mężczyznę. Jak mówi pani Renata:

– „U nas mógł być cały czas, ale była jedna zasada. Nie mógł pić alkoholu. Więc zdarzało się, że jak załapał doła, sam odchodził na jakiś czas. Ale miał dom, mógł zawsze do niego wrócić. Pilnowaliśmy, żeby chodził na spotkania AA, do psychologa, psychiatry, żeby brał tabletki… Jego matka się tym kompletnie nie interesowała. Miał też operację palca, który zaczął mu gnić, wielokrotnie leżał w szpitalu z wrzodami, a dzięki nam nie ucięli mu nogi. Tym też matka się nie zainteresowała.

Najgorszym momentem w jego życiu było to jak Janusz wprowadził się i zaczął ich po kolei z domu usuwać: najpierw Krzysiek, który do tej pory przebywa w jakimś ośrodku, potem Grzesiek… Oni obaj nie byli do końca sprawni umysłowo, co Janusz zdawał się wykorzystywać, popychając ich i prowokując, a potem wzywając policję w roli ofiary.”

Po wielu zgłoszeniach ze strony ojczyma, Grzegorz trafił na kilka miesięcy do aresztu. Wyszedł w czerwcu ubiegłego roku i dostał zakaz zbliżania się do rodzinnego domu. Pomimo ciężkiej sytuacji, miał swoje miejsce i prawdziwy dom, który pani Renata wspólnie zresztą mieszkańców mu zapewnili.

To może Cię zainteresować:  Wściekły ojciec 21-latka zastrzelonego przez policję zabrał głos. „Zastrzelił mi syna na placu zabaw”.

– „A my go przyjęliśmy. Mieszkał w knajpie. Miał swój materac, pościel, ubrania, swoje miejsce na ziemi. Pomagali mu też okoliczni mieszkańcy. Jeśli ktoś coś miał do oddania, to przynosił dla Grzesia. Zrzucili się też na adwokata, dzięki czemu wygrał sprawę założona przeciwko niemu przez własną matkę.”

Niestety w ostatnich miesiącach życia całkowicie się załamał. Zaczął znowu pić i żebrał pod Biedronką o jedzenie. Ostatecznie jego życie zakończył jego przyjaciel. Grześ umarł na swojej ławce…

A ojczym Grzegorza Janusz zaprowadził “nowe porządki” w mieszkaniu swojej partnerki. Matka zamordowanego także wylądowała na ulicy. Najgorsze jest jednak to, że teraz cierpienia doznają jego siostry – Ania i Gosia. One także są niepełnosprawne:

– „One strasznie się matki boją i Janusza. Że też nie będą miały dokąd wrócić – wyjaśnia pani Renata. Dlatego też wycofywały wszystkie zeznania złożone na policji. Obie są niepełnosprawne i boją się, że zostaną na lodzie.”

Najgorsze jest to, że ojczym molestuje biedne kobiety. Tylko Grzesiek i Krzysiek zawsze ich bronili, a teraz są całkowicie same. Ze strachu wycofały część oskarżeń wobec ojczyma, ale na szczęście nie wszystkie.

Mieszkańcy nie mogą już pomóc Grzesiowi, ale zrobią wszystko, aby pomóc jego ukochanym siostrom.

Twoja reakcja?

Super
Super
1
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
32
Zły
Zły
7

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz