Home Kategorie Życie Polak sprzedawał maseczki na całą Europę. „To było szaleństwo, ale dziś towar zalega w magazynach”.

Polak sprzedawał maseczki na całą Europę. „To było szaleństwo, ale dziś towar zalega w magazynach”.

Polak sprzedawał maseczki na całą Europę. „To było szaleństwo, ale dziś towar zalega w magazynach”.

Kiedy 11 marca zamówienia w jego firmie szyjącej ubrania zmalały do zera, stanął przed dylematem, jak przetrwać.

Jak wiele podobnych biznesów, zaczęli szyć maseczki. Na rynku brakowało wtedy wszystkiego, a szwalnie walczyły o każdy kawałek materiału. Producenci włóknin sprzedawali swój towar tylko ze 100% przedpłatą i z 4-tygodniowym terminem realizacji. Pierwsze zamówienie przyszło z Niemiec, a później dołączyły inne kraje.

Jak mówił w wywiadzie Kamil Kurowski „to było szaleństwo”, które jednak nie trwało długi i ci bardziej zachłanni i spóźnieni, zostali teraz z towarem w magazynach. Sprowadzili lub uszyli maski w momencie, gdy rynek był już nasycony i teraz mają zamrożone pieniądze oraz żadnej możliwości na ich odzyskanie.

W szczytowym momencie jednemu klientowi z Francji potrafił sprzedać 400 tys. maseczek. To już jednak przeszłość. Dzisiaj wielu importerów z Chin oraz polskich szwalni zostało z towarem w magazynach. Oczekują teraz drugiej fali pandemii, która pozwoli sprzedać towar.

O tym, jak wyglądało maseczkowe szaleństwo i jego nagły koniec, opowiedział Kamil Kurowski z firmy ALMAX, portalowi mambiznes.pl. Wywiad znajdziecie poniżej:

– Od lat działasz w branży odzieżowej. Do wybuchu pandemii zrealizowaliście zlecenia dla różnych firm odzieżowych. Skąd pomysł, by na początku pandemii w Polsce zacząć szyć maseczki?

– Naszym głównym przedmiotem działalności jest produkcja pod własną marką, lecz czasami uzupełniamy puste luki produkcyjne dla bardzo znanych marek odzieżowych w Polsce, które chcą zlecić produkcję ubrań wysokiej jakości. Tak naprawdę w branży odzieżowej to rynek wymógł na przedsiębiorstwach to, że muszą szyć maseczki czy fartuchy, aby po prostu przetrwać. Dokładnie 11 marca kiedy wprowadzono w Polsce mocne restrykcje dotyczące większości aspektów naszego codziennego życia – zamówienia na tradycyjne ubrania stanęły do zera.

To może Cię zainteresować:  Co z maseczkami ochronnymi w samochodzie? Czy musimy je nosić? Odpowiedź może zadziwić wielu kierowców.

– Jak wyglądały początki Waszego przestawienia na maseczki? Trudno było o materiały?

– Na początku wiele firm odzieżowych nie wiedziało, co robić. Był to szok. Ze względu na zamknięcie granic handel międzynarodowy padł zupełnie. A galerie handlowe zostały zamknięte. Na początku z tego względu, że na rynku były niesamowite braki w środkach ochrony osobistej, to wszyscy szukali włóknin polipropylenowych typu spunbond oraz meltblown. Wszystko po to, by szyć w szwalniach maseczki, które byłyby odpowiednikiem maseczek jednorazowych dostępnych tradycyjnie w aptekach. Na samym początku o tego typu materiały było niezwykle trudno, a producenci tych włóknin sprzedawali tylko i wyłącznie te tkaniny z 100% przedpłatą, z około 3-4 tygodniowym czasem oczekiwania i w całych pakietach, zdefiniowanych przez producenta.

– Ile maseczek szyliście dziennie w okresie największego „boomu”?

– Ciężko określić mi to w skali dnia. Tygodniowo maksymalnie udawało nam się uszyć 100 000 maseczek, w współpracy z zaufanymi i sprawdzonymi szwalniami.

– Kto był Waszym pierwszym klientem? Dominowały zamówienia z Polski czy z zagranicy? Jak docieraliście do tych klientów?

To może Cię zainteresować:  Obowiązek noszenia maseczek w Polsce? Minister zdrowia zapowiada zmiany.

– Pierwszym klientem był klient z Niemiec, który chciał wysokiej jakości maseczki, pakowane w osobne folie, z dedykowaną etykietą. Zdecydowanie dominowały zamówienia z zagranicy, chociaż z Polski także mieliśmy dość sporo zamówień. Klientów poszukiwaliśmy samodzielnie poprzez media społecznościowe lub poprzez kontakt z dużymi grupami zakupowymi na środki ochrony osobistej.

– Wiem, że z czasem stworzyliście nową maseczkę wielokrotnego użytku. Skąd taki krok? Robiliście testy przepustowości Waszych maseczek? Opowiedz proszę jak to wyglądało?

– Kiedy został wprowadzony nakaz noszenia maseczek w Polsce, jak i w krajach europejskich wzrósł popyt na maseczki wielokrotnego użytku które można prać, wyprasować i ponownie założyć. Maski te były nie tylko białe, ale także i w inne kolory. Maseczka stała się elementem mody. W pewnym momencie zrobiliśmy kolekcję wzorzystych masek z bawełny które przyjęły się w Polsce jak i w Niemczech. Chcieliśmy sprostać wymaganiom rynku i szyć takie maski, które chcą klienci. Przeprowadzaliśmy badania maseczek odnośnie przepuszczalności cząsteczek oraz oddychalności podczas opracowywania nowego produktu, o którym powiem później.

– Jakie było rekordowe zamówienie, które zrealizowaliście? Czy bywało tak, że musieliście odmówić klientowi ze względu na wyczerpane moce produkcyjne?

– Największym zamówieniem była realizacja 400 000 maseczek do Francji. W tym momencie było tak, że nie byliśmy w stanie realizować innych zamówień.

Dalsza część artykułu na następnej stronie…

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
1

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz