Home Wideo Rowerzysta który przejechał na czerwonym świetle myślał, że jest bezkarny. To co się stało potem, zaskoczyło go

Rowerzysta który przejechał na czerwonym świetle myślał, że jest bezkarny. To co się stało potem, zaskoczyło go

Rowerzyści to często zmora polskich dróg. Myślą, że są bezkarni i mogą robić co chcą. Często łamią przepisy co skutkuje  groźnymi zdarzeniami na drodze. Bohater tego filmu był takim cyklistą.

Obserwując zachowanie rowerzystów, można często odnieść wrażenie, że dla nich ruch drogowy jest czymś umownym. Czymś zależnym w pewnym stopniu od ich kaprysu. W danym miejscu rowerzysta powinien jechać ulicą? To wskoczy na chodnik. W innym wybudowano drogę dla rowerów. Czerwone światło? To dla frajerów.

Rowerzysta na poniższym nagraniu też miał fantazję. Jechał chodnikiem, chociaż w tym miejscu powinien ulicą, a na widok czerwonego światła na skrzyżowaniu, zjechał na ulicę. Po co? Chyba tylko po to, żeby przejechać przez skrzyżowanie na czerwonym. Może sprawia mu to przyjemność, ponieważ natychmiast potem wrócił na chodnik i skręcił w prawo. To dlaczego w ogóle zjeżdżał z chodnika? Chyba faktycznie przejeżdżanie na czerwonym świetle go bawi. Rzecz w tym, że zupełnie nie bawiło to mundurowych, którzy znajdowali się nieopodal.

To może Cię zainteresować:  7-latka umieszcza na Facebooku wiadomość do swojego prześladowcy. Nagle do jej domu pukają motocykliści!

A dokładniej, uroczy bohater tej historii miał wybitnego pecha. Mianowicie wjechał na czerwonym świetle prosto przed stojący naprzeciwko samochód z wideorejestratorem. To może jeszcze nie byłby taki wielki problem. Rzecz w tym, że ten pojazd był nieoznakowanym radiowozem. Nagroda dla bohatera tej historii? 500 złotych mandatu. A jaki był zdziwiony…

Twoja reakcja?

Super
Super
1
Ha ha
Ha ha
1
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
0

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz