Home Kategorie Życie Prawdziwy chaos w patomorfologii. Pacjenci skarżą się nie tylko na długi czas oczekiwania, ale również na pomylone wyniki

Prawdziwy chaos w patomorfologii. Pacjenci skarżą się nie tylko na długi czas oczekiwania, ale również na pomylone wyniki

Prawdziwy chaos w patomorfologii. Pacjenci skarżą się nie tylko na długi czas oczekiwania, ale również na pomylone wyniki

Beacie, której wycięto część guza szyjki macicy, najpierw zasugerowano teleporadę, a później pomylono kody wyników. Z kolei wymaz pobrany od Marii czekał trzy tygodnie na transport do patomorfologa.

Najwyższa Izba Kontroli wzięła pod lupę realia panujące w laboratoriach patomorfologicznych, w których bada się tkanki i komórki pod kątem diagnozowania m.in. nowotworów. Można te wyniki skwitować jednym słowem, żart.

Z raportu NIK-u, który bazował na analizie Narodowego Instytutu Onkologii, wynika, że 90 proc. badań histopatologicznych należałoby powtórzyć, ponieważ wyniki, z którymi pacjenci zgłaszali się do Instytutu, miały tylko opis i ogólne rozeznanie. Innymi słowy 9 na 10 wyników tak naprawdę jest niewiele wartych.

Kolejną nieprawidłowością, którą wskazuje NIK, jest zbyt długi czas wykonywania diagnostyki patomorfologicznej – nawet do 40 dni – co sprawia, że analiza pobranego materiału może nie być wiarygodna. Najwyższa Izba Kontroli wspomniała również o skargach pacjentów, którzy dostali błędne wyniki badań, przez które otarli się o śmierć.

To może Cię zainteresować:  33-latek pokłócił się z partnerką i zabrał 3-letniego syna. Odjechał w nieznanym kierunku.

O skali chaosu w laboratoriach przekonała się na własnej skórze Beata Maltankowa z Warszawy, której ponad rok temu wycięto część nowotworu szyjki macicy. Od tego momentu powinna co trzy miesiące wykonywać kontrolną cytologię.

– “Do czasu wybuchu pandemii było to bezproblemowe, ale później lekarz, który mnie prowadził, stwierdził, że mam czekać, bo koronawirus jest ważniejszy” – wspomina kobieta.

Absurdalna sytuacja spotkała również Marię z Wielkopolski, która została skierowana do onkologa z powodu wycieku z piersi. Magda zadzwoniła do przychodni 19 marca, a wizytę wyznaczono na 30. Niby wszystko w porządku, prawda? Otóż, nie.

Kobieta czuła ogromny strach, ponieważ jest obciążona genetycznie nowotworami. Gdy z powodu pandemii pierwszą wizytę przesunięto na lipiec, była oburzona.  Miała ona przy sobie wyniki USG wykonanego prywatnie, ale – jak twierdzi – lekarz uznał, że nie ma zaufania do tego typu badań.

Po trzech tygodniach 30-latka miała poznać wyniki. – “Wizyta trwała dwie minuty, a lekarz powiedział jedynie: “Na USG wyszło to, co wcześniej, a wyników wymazu nie mam, bo dopiero dziś będzie je odbierał patomorfolog” –  wspomina kobieta

To może Cię zainteresować:  Kolejny szpital otrzymał pieniądze od Lewandowskich. Wiemy, na co zostaną wydane.

– “Wkurzyłam się, bo tak naprawdę na darmo przejechałam 100 kilometrów do Poznania” – dodała. Jak wspominają sami lekarze, wygląda na to, że patomorfologia w Polsce, stoi obecnie na skraju przepaści. To co się dzieje to dramat, a specjalistów zwyczajnie brakuje. Prowadzi to do tego, że patomorfologia w Polsce praktycznie nie istnieje i dzieją się takie a nie inne rzeczy.

Masaż klasyczny, ajurwedyjski
Masaż klasyczny, ajurwedyjski
59,00 zł
90 dni
do końca oferty!
Masaż relaksacyjny, klasyczny, ajurwedyjski, bańką chińską i więcej od 49 zł w Beauty Body Clinic® w Bydgoszczy

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
0

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz