Home Kategorie Poruszające TVN ujawnił porażający materiał. “Chorzy umierają mimo wołania i krzyków”

TVN ujawnił porażający materiał. “Chorzy umierają mimo wołania i krzyków”

TVN ujawnił porażający materiał. “Chorzy umierają mimo wołania i krzyków”

W wczorajszej “Uwadze” pojawił się wstrząsający materiał dotyczący jednego ze szpitali w Poznaniu. Relacje świadków są naprawdę poruszające i wywołują szok.

“Uwaga TVN” pokazała wczoraj wstrząsający materiał o szpitalu im. J. Strusia w Poznaniu, a konkretnie o pacjentach i warunkach panujących w szpitalu w nocy. Ze względu na to, że szpital jest jedyną placówką, który zajmuje się leczeniem osób chorych na COVID-19, sytuacja jest dramatyczna i dlatego odchodzą kolejni medycy – nie tylko lekarze, ale również pielęgniarki.

W materiale pokazanym w programie jeden z pracowników tłumaczy, jak wygląda sytuacja – pacjenci umierają w nocy, kiedy nikogo nie ma na oddziale, leżą przez długi czas we własnych odchodach, przez cały czas wymiotują, a nie mogą otrzymać pomocy.

Sytuacja stała się dramatyczna – o takich przypadkach w polskiej służbie zdrowia słyszymy coraz częściej. Co jest przyczyną braku personelu medycznego na nocnych zmianach w szpitalu na Szwajcarskiej w Poznaniu?

Sytuacja jak z koszmaru mogłaby nie zaistnieć, gdyby nie warunki pracy, z jakimi spotkali się medycy tuż po przekształceniu szpitala w szpital jednoimienny i przeznaczeniu go w całości dla osób chorych na COVID-19. Jak pisze “Gazeta Lubuska”, chorych na koronawirusa przybywa, a medyków zaczyna brakować.

Osoby, które dotychczas zajmowały się zabiegami chirurgicznymi, teraz muszą podawać tabletki, a jak mówią, na leczeniu chorób zakaźnych się nie znają, bo przez lata ćwiczyli się w innych dziedzinach.

– “Nie jestem w najlepszej formie, bo nie mogę robić tego czego się nauczyłem, co potrafię robić najlepiej” – mówi jeden z nich, a wszyscy podkreślają, że nie chodzi tu o własny komfort psychiczny, ale o pacjentów, którzy powinni być leczeni wielospecjalistycznie.

Jak opowiadają lekarze, problemy zaczęły się już na samym początku, kiedy zaczęli zajmować się głównie testowaniem ewentualnych chorych na COVID-19. W zespole nie było zbyt wielu specjalistów od epidemiologii i wirusologii, więc medycy musieli przejść dodatkowe szkolenia, a potem cierpieć z powodu ciągłego nawału pacjentów zgłaszających się na SOR w celu wykonania testu.

– “Początki nie były łatwe, ale wtedy mniej osób było hospitalizowanych” – mówi jeden z lekarzy. Zaznacza również, że inna była atmosfera wokół szpitala, otrzymywali wtedy (na początku pandemii) duże wsparcie z zewnątrz, im jednak więcej było zakażeń i hospitalizowanych pacjentów, tym gorzej postrzegano szpital. Teraz jest zwyczajnie bardzo źle.

– “Nie jestem już kierownikiem SOR” – mówił w październiku Jacek Górny, dotychczasowy szef SORu w szpitalu im. J. Strusia. – Oddział ratunkowy właściwie przestał pełnić swoją macierzystą funkcję, a stał się takim samym oddziałem jak pozostałe w szpitalu. Jako szef nie chciałem za to odpowiadać. Wciąż jednak leczę.

Odejście lekarzy, fatalna atmosfera i złe podejście sprawiają, że dzieje się tak a nie inaczej. Braki w personelu są zmorą wielu szpitali, głównie covidowych, gdzie stawki, mimo ewidentnego zagrożenia i potrzeby przystosowania personelu, są za niskie. Czy szpital, medycy i pacjenci przetrwają koronawirusa?

Kurs online: Pracownik administracyjno-biurowy z MEN
Kurs online: Pracownik administracyjno-biurowy z MEN
79,00 zł
60 dni
do końca oferty!
Kurs online: Pracownik administracyjno-biurowy z podstawami kadr i płac z zaświadcz. MEN za 79 zł z P&M Management Group

Twoja reakcja?

Super
Super
2
Ha ha
Ha ha
2
Wow
Wow
2
Smutny
Smutny
26
Zły
Zły
60

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz