Home Kategorie Życie Kasia i Aleksandra wzięły ślub w Polsce, teraz wychowują małego chłopca. “Okazał się naprawdę cudownym maleństwem”

Kasia i Aleksandra wzięły ślub w Polsce, teraz wychowują małego chłopca. “Okazał się naprawdę cudownym maleństwem”

Kasia i Aleksandra wzięły ślub w Polsce, teraz wychowują małego chłopca. “Okazał się naprawdę cudownym maleństwem”

Czy społeczność LGBT ma szansę na godne i bezpieczne życie w Polsce? Katarzyna Gauza i Aleksandra Knapik wspólnie wychowują małego Stasia. Opowiedziały o swojej działalności społeczno-politycznej.

– “Ten zmasowany, zaplanowany i konsekwentny hejt na społeczność LGBT, wzbudzanie nastrojów pogromowych jest straszny i stresujący” – stwierdziły. Środowisko społeczno-polityczne mogło poznać Kasię Gauzę i Aleksandrę Knapik-Gauzę w 2016 roku, gdy po raz pierwszy na poważnie zajęły się aktywizmem.

Działaczki na rzecz praw osób LGBT od ponad roku wychowują małego Staśka. Jest to jedna z pierwszych par nieheteronormatywnych, która otwarcie przedstawia swoją historię oraz wskazuje, że osoby jednopłciowe, sprawujące opiekę nad dzieckiem, nie stanowią zagrożenia dla rodziny i wartości chrześcijańskich.

Alex: – “To, co się dzieje, jest coraz bardziej niepokojące. Na początku macierzyństwa czułam ogromną radość z posiadania dziecka. Pierwszy raz poczułam lęk o jego przyszłość, gdy opublikowano raport ILGA Europe. Drugą kwestią jest nadchodząca katastrofa klimatyczna. Miałam też z tyłu głowy, że ludzie mogą się przyglądać, czy jakoś komentować “dwie kobiety z wózkiem”, ale generalnie uważałam, że raczej nic nam nie grozi, szczególnie w Łodzi. Oczywiście, pod artykułami o nas pojawiał się hejt i komentarze, że należy nam odebrać dziecko, ale również nie zwracałam na to uwagi. Jednak wydarzenia ostatnich miesięcy, ten zmasowany, zaplanowany i konsekwentny hejt na społeczność LGBT, wzbudzanie nastrojów pogromowych jest straszny i stresujący. Coraz bardziej boję się o moją partnerkę, gdy wychodzi z dzieckiem, o to, że ktoś może się do nas przyczepić na ulicy – stwierdziła.

Kasia: – “Jako gatunek ludzki zadziwiająco łatwo przyzwyczajamy się do najgorszych nawet warunków, a my – nasza rodzina – żyje trochę w bańce. Udało nam się wykroić kawałek bezpiecznej przestrzeni z homofobicznej Polski, która stara się codziennie zohydzić nam siebie. Nie mam na myśli hejtu ze strony przedstawicieli władzy, Kościoła czy Konfederacji, ale jak słyszę Szymona Hołownię czy Rafała Trzaskowskiego, liderów opozycji, że pary jednopłciowe nie powinny mieć prawa do adopcji dzieci, to łapię się za głowę. Bo to oznacza, że też nasza para jest uznawana za gorszą – i oni ten pogląd chcą utrwalić w społeczeństwie, nie walczą o zmianę” –

Co wpłynęło na waszą decyzję o posiadaniu potomstwa?

Alex: – “Kasia była zdecydowana na dziecko, ja byłam trochę w takim zawieszeniu, że zbliżam się pomału do 35 lat i nie mam już kolejnych 5 lat na zastanawianie się, czy chcę mieć dziecko, czy nie. Jak myślałam o swojej przyszłości, to widziałam dzieci, więc decyzja nie była trudna” –

Kasia: – “Byłam gotowa na potomstwo od kilku lat. W tej chwili zbliżam się do 40., więc to dla mnie ostatni dzwonek, w sensie symbolicznym, bo chciałabym być w miarę młoda i zdrowa, gdy dziecko dorośnie. Gdy będziemy miały do czynienia z nastolatkiem. Ale oprócz chęci posiadania dziecka, kompletnie nie wiedziałam z czym to się je, ale Staś okazał się naprawdę cudownym maleństwem i zaskoczył nas na plus. Na pewno nie kalkulowałyśmy, czy chcemy mieć dziecko w Polsce, czy w kraju przyjaźniejszym dla osób tęczowych, ale kto wie, co będzie z następnym dzieckiem, szczególnie po decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który de facto zlikwidował prawo do przerywania naprawdę trudnych przypadków ciąży” –

Czy spotkałyście się z przejawami homofobii lub transfobii w Waszym najbliższym otoczeniu?

Alex: – “To się zdarza, czasami jest to brak zrozumienia, czasami zachowanie motywowane strachem o nas – lepiej się nie afiszujcie, róbcie co chcecie byle w domu, co ludzie powiedzą…. Tym bardziej bolesne, jeśli kierowane od osób bliskich, szczególnie gdy otuchy potrafi dodać zaprzyjaźniona pani z Żabki” –

Kasia: – “Doświadczałam transfobii zwłaszcza wtedy, gdy miałam gorszy passing, czyli trudniej wtapiałam się w tłum i widać było męską budowę ciała. Od kilku lat się to na szczęście zmieniło, choć muszę jeszcze popracować nad głosem, żeby brzmiał bardziej kobieco. Jest jedno, czego nie mogę się pozbyć – poczucie lęku. Czasami wracają nieprzyjemne wspomnienia. Podświadomie zakładam, że ktoś może zrobić mi krzywdę z powodu mojej tożsamości” –

Co sprawiło, że poczułyście potrzebę zaangażowania się w życie społeczno-polityczne? Czujecie, że macie wpływ na otaczającą Was rzeczywistość? Jakie aktywności podejmujecie?

Alex: – “Ja czułam od dawna potrzebę angażowania się społecznego, jeszcze gdy studiowałam w USA, to zbierałam podpisy wśród polonii dla “Tak dla kobiet” – projektu ustawy liberalizującego prawo aborcyjne, czy też udzielałam się w Queer UVA. Gdy wróciłam do Polski, jeździłam w Masie Krytycznej, czy pomagałam siostrze w interwencjach i adopcjach gryzoni. Później w 2015 r. PiS doszedł do władzy i zaczęły się pierwsze manifestacje KOD, a w kwietniu 2016 r. organizowaliśmy protest przeciwko zaostrzeniu prawa do aborcji. Wtedy zaczęły się Dziewuchy, mój podstawowy aktywizm. Nasza grupa założyła stowarzyszenie i działamy nieprzerwanie, organizując marsze, pikiety, działania edukacyjne, debaty, działamy politycznie, współpracujemy z polityczkami w kraju i w Parlamencie Europejskim. Poza Dziewuchami działamy z Kasią w Ruchu Miejskim Tak dla Łodzi, Rodzicach dla Klimatu i organizujemy rocznice obchodów Powstania Łódzkiego Rewolucja 1905 r. – to podczas tej działalności się zbliżyłyśmy do siebie i zaczął się nasz związek. Startowałyśmy też w wyborach do Rady Miejskiej w 2018 r. z ramienia Koalicji TAK!, a ja do Europarlamentu 2019 z list Wiosny. Również nasz związek, dziecko, problemy ze ślubem stały się tęczowym aktywizmem. Ale w tym kraju właściwie nie wiemy, jak można żyć i się nie angażować, nie protestować, nie próbować zmieniać rzeczywistości.” –

Kasia: – “Teraz doszła jeszcze walka z Trybunałem Przyłębskiej i pomysłami pana Czarnka. Co chwila wybucha kolejny pożar i nie wiadomo, za co się złapać. Trudno nie doznać wypalenia. Ale pociesza nas myśl, że jeśli nawet nasze działania nie przynoszą widocznych efektów od razu, to kładą podwaliny pod przyszłe zmiany. Stają się inspiracją dla przyszłych aktywistek” –

Jak łączycie aktywizm z opieką nad Stasiem?

Alex:  – “Młody jest zaprawionym aktywistą, jeszcze w brzuchu szedł na marszu podczas obchodów Rewolucji 1905 r., w ciąży prowadziłam też pikiety i startowałam do Rady Miasta. Właściwie zwolniłam trochę przed porodem, ale za to wtedy zajęłam się koordynacją grantu – jeszcze z porodówki dzwoniłam do dziewczyn i omawiałam sprawy organizacyjne.

Gdy Staś był malutki i dużo spał w dzień, pisałam granty. Później chodziłyśmy z nim w chuście lub wózku na pikiety, albo jedna z nas zostawała w domu z dzieckiem. Staramy się zapewnić mu bezpieczeństwo, jeśli wiemy, że na pikiecie może być kontra, to go nie zabieramy, ale np. na marszach dla klimatu organizowałyśmy z koleżankami blok wózkowy, z malutkimi dziećmi, z dala od nagłośnienia. Mamy takie przeświadczenie, że da się, jeśli tylko się chce – ludzie w końcu chodzą z dziećmi w góry, czy biegają z wózkiem. Dla nas ważny jest aktywizm, ale nie dla samego aktywizmu, ale dla zmiany świata na lepsze dla naszego dziecka” –

Spotykacie się z akceptacją ze strony Waszych rodzin?

Alex i Kasia: – “Najbliższa rodzina stawiła się w komplecie na ślubie i była wzruszona ceremonią – i to chyba jest najlepszy dowód na akceptację z ich strony. Poza tym dziecko, Staś jest ich oczkiem w głowie” –

Jak oceniacie postawę dziennikarzy “liberalnych mediów” piszących o Małgorzacie Sz. per Pan Michał? Waszym zdaniem to przejaw braku elementarnej wiedzy czy celowa złośliwość?

Alex: –  “Myślę, że i to i to. Nie wszyscy ogarniają, jak pisać czy zwracać się do osób transpłciowych, żeby nie używać deadname, określeń typu: “gdy X był jeszcze mężczyzną….”, “X zmienił płeć….” a co dopiero mówić o osobie niebinarnej. To wyższy koncept. Z drugiej strony, wiedza jest dostępna, są organizacje pozarządowe LGBT+, to nie jest problem się dokształcić. Niektórzy uważają, że mówienie, jak się chce, to kwestia wolności słowa czy światopoglądu, tymczasem to kwestia szacunku do drugiego człowieka. Poza tym, skoro ogarniamy mówienie na Dorotę Rabczewską Doda, to chyba możemy ogarnąć używanie imienia Margot, mimo, że w dowodzie ma inaczej.” –

Czy jako osoby należące do społeczności LGBT czujecie się zagrożone/bardziej zagrożone po ostatnich, brutalnych zachowaniach policji?

Alex: – “Tak, chociaż w Łodzi do tej pory nasza współpraca z policją układała się dobrze. Jednak gdy ostatnio queerowaliśmy na Piotrkowskiej pomniki (wieszanie tęczowych flag i girland), miałyśmy obawę, co się może wydarzyć i Kasia pchała wózek z dzieckiem i tylko robiła transmisję, nie wieszała flag sama. Podczas demo poparcia dla Margot jedna z aktywistek wręcz zwróciła się wprost do policji, żeby nas nie legitymowali, bo nie robimy nic nielegalnego, a zasady sanitarne są zachowane. Jednak to zaufanie i współpraca zostały nadszarpnięte po tym, co wydarzyło się na Krakowskim Przedmieściu (brutalne użycie środków przymusu bezpośredniego przez funkcjonariuszy policji – przyp. red.) także w Łodzi.” –

Kasia: – Nie uważam, że organy ścigania są wystarczająco przeszkolone do traktowania osób tęczowych z należnym szacunkiem. Ale nie ma teraz w państwie warunków, żeby było inaczej. Bo kto ma to robić? PiS? Mniejszości etniczne czy tęczowe mają poważne powody do obaw. Udział w demonstracji czy każdy objaw obywatelskiego nieposłuszeństwa może nieść ze sobą o wiele poważniejsze konsekwencje niż w przypadku osób cis hetero (cis hetero – osoby o orientacji psychoseksualnej, którzy identyfikują się z płcią wpisaną do aktu urodzenia – przyp. red.). Gdy byłam raz napadnięta na ulicy, już po moim coming oucie, zastanawiałam się, czy zgłosić to na policję, ale w końcu tego nie zrobiłam. Bo bałam się reakcji na komisariacie – szydery czy sugerowania, że w końcu mogłam się tak nie ubierać, bo tylko prowokuję. Znamy takie przypadki.” –

eKurs: Doradztwo farmaceutyczne
eKurs: Doradztwo farmaceutyczne
99,00 zł
219,00 zł
2 dni
do końca oferty!
Kurs online: Doradztwo farmaceutyczne z zaświadczeniem MEN za 99 zł w Online Edukacja (-55%)

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
1

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz