Home Kategorie Życie Lekarz o pracy na Stadionie Narodowym: wstyd mi, że w tym uczestniczę.
18.78K

Lekarz o pracy na Stadionie Narodowym: wstyd mi, że w tym uczestniczę.

Lekarz o pracy na Stadionie Narodowym: wstyd mi, że w tym uczestniczę.

Lekarz pracujący na Narodowym opowiedział o kulisach funkcjonowania pierwszego w Polsce szpitala tymczasowego.

Paweł Reszka, dziennikarz i reporter, od lat zajmujący się służbą zdrowia, opublikował w sobotę w mediach społecznościowych wpis, który jest zapisem rozmowy z młodym lekarzem-rezydentem, zatrudnionym w szpitalu na Narodowym.

Z rozmowy wyłania się bulwersujący obraz szpitala z drogim, dobrej jakości sprzętem, gdzie prawie nie ma pacjentów, a większość łóżek i respiratorów jest nieużywana.

– „Chciałem panu o tym opowiedzieć, bo mi wstyd, że w tym uczestniczę” – zaczyna rozmówca Reszki.

To młody lekarz-rezydent. Nie chce zdradzać swoich personaliów, pochodzenia, ani szpitala, gdzie pracuje na co dzień. Wiadomo, że oszczędza wraz z żoną na mieszkanie i cieszy się z dobrego zarobku jaki gwarantuje mu tydzień pracy na Narodowym (12 tys. zł za 84 godziny pracy w tygodniu).

– „Jak człowiek słyszy zbitkę „pandemia” i „szpital tymczasowy” to wyobraża sobie rzędy łóżek polowych zajętych przez pacjentów w ciężkim stanie. Pracę 24 godziny na dobę. Podejmowanie trudnych decyzji. Ratowanie życia w ekstremalnych warunkach. Jestem młodym lekarzem, chciałem w tym uczestniczyć, przeżyć to” – tłumaczy, co motywowało go do zgłoszenia się do pracy na Narodowym.

Przyznaje jednak, że pierwszym zgrzytem był dla niego… nocleg. Jego i innych członków personelu zakwaterowano w 5-gwiazdkowym hotelu Regent.

– „Zapisywałem się do pracy w szpitalu tymczasowym. W czasie szalejącej pandemii. Szczególnie nie myślałem o wygodach. Swoją drogą po drugiej stronie ulicy jest hotel Belweder, gdzie mieści się izolatorium covidowe. Przyzwoity, trzy gwiazdki. Moglibyśmy tam mieszkać. Myślę, że nikomu by to nie przeszkadzało.”

Lekarz potwierdza to, że Szpital na Narodowym jest bardzo dobrze wyposażony. Ma najdroższy i najlepszy sprzęt – tomograf za kilka milionów złotych, aparaty RTG, maszyna do USG, respiratory – którego brakuje w wielu miejscach w kraju. Nie ma też najmniejszych problemów z kombinezonami, maskami, czy przyłbicami.

– „Szpital podzielony jest na sektory A, B, C i tak dalej… w każdym po 32 łóżka. W sumie na tym poziomie jest blisko 300 łóżek. Na każdy sektor przypada jeden lekarz, plus personel medyczny i pomocnicy. Mam na myśli pielęgniarki, ratowników, sanitariuszy, opiekunów medycznych, sekretarki medyczne, salowe…” – wylicza lekarz.

W pewnym momencie pada jednak szokująca informacja. Reszka pyta, ile w szpitalu tymczasowym przebywa obecnie pacjentów, po czym otrzymuje odpowiedź – 25.

– „Dobrze pan słyszy 25! Na ostatnią trzygodzinną zmianę na przykład na stronę brudną zeszło 5 lekarzy, 12 pielęgniarek, 7 ratowników medycznych. Czyli 24 osoby personelu medycznego na 25 pacjentów. Na stronie czystej są jeszcze anestezjolodzy gotowi do interwencji. Jeśli zsumować dwie zmiany to wyjdzie na to, że personelu medycznego jest dwa razy więcej niż chorych. A przecież są jeszcze salowe, ochroniarze, żołnierze WO” – kontynuuje rezydent.

Lekarz opowiada też o tym, że lekarze robią obchody nawet po pustych sektorach. Zdradza również kryteria, jakie brane są pod uwagę przy przyjmowaniu pacjentów. Wiadomo, że nie mogą mieć chorób współistniejących, ani ostrych, przewlekłych stanów klinicznych.

– „Zanim karetka wyruszy do nas lekarz, który chce ją wysłać, musi odbyć rozmowę telefoniczną z centrum koordynacyjnym Szpitala Narodowego. Tam mu mówią, czy ambulans ma przyjeżdżać, czy nie” – mówi medyk, wyjaśniając, dlaczego nie ma zbyt wielkich szans na przyjęcie pacjenta w gorszym stanie.

Reporter pyta, dlaczego obiekt jest niemal pusty.

– „Podobno nie skompletowali odpowiedniej liczby lekarzy […] część z kolegów to doktorzy niezbyt doświadczeni, zaraz po stażu” – odpowiada lekarz.

Opisuje przy okazji interwencję anestezjologa, który zaintubował pacjenta, a następnie… przygotował go do przetransportowania do szpitala na Wołoskiej.

– „Nie prościej było położyć go na pustym OIOM-ie?” – dopytuje reporter.

Na to słyszy odpowiedź:

– „Prościej. Jak mówiłem, OIOM jest w pełni wyposażony. Tyle że szpital chyba nie jest nastawiony na to, żeby kogokolwiek tam kłaść.”

Co robi, kiedy dyżuruje samotnie, a nie ma za dużo obowiązków?

– „Nudno… Jest internet. Można posłuchać muzyki, obejrzeć coś na YouTube […] Można się przespać w części wypoczynkowej, zjeść obiad albo kolację w zależności od pory. Całkiem dobre jedzenie, które dostarcza firma zewnętrzna. Powiem, że na stadionie karmią nawet lepiej niż w hotelu. Kawa, herbata, czasem nawet piwo bezalkoholowe” – opowiada.

Medyk nie owija w bawełnę, kiedy Reszka pyta go, jak się czuje z tym wszystkim.

– „Jak frajer” – rzuca, dodając: „Przyjechałem tu pomagać, ratować ludzi, walczyć z pandemią. Tymczasem mieszkam w 5-gwiazdkowym hotelu, siedzę w pustym szpitalu. […] Wystąpiłem w jakimś propagandowym kabarecie i jestem wściekły, bo mnie oszukano” – mówi.

Przyznaje również, że internauci kpią z lekarzy na Narodowym, ale dodaje też, że szydera im się należy.

– „Za naiwność. Te konferencje, kamery, występy polityków. Tworzenie szpitala narodowego od początku śmierdziało. Jakby przeanalizować na chłodno można było się domyślić, że chodzi o coś innego niż walka z pandemią” – podsumowuje.

Zestawy żeli i prezerwatyw Durex
Zestawy żeli i prezerwatyw Durex
39,99 zł
30 dni
do końca oferty!
Durex: zestaw żeli (od 44,99 zł) lub prezerwatyw (39,99 zł) i więcej na Elavia.eu

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
2
Wow
Wow
5
Smutny
Smutny
7
Zły
Zły
46

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz