Home Kategorie Zdrowie Dlaczego nie szczepimy w weekendy? Lekarz odpowiada bez ogródek.

Dlaczego nie szczepimy w weekendy? Lekarz odpowiada bez ogródek.

Dlaczego nie szczepimy w weekendy? Lekarz odpowiada bez ogródek.

Szczepienia na koronawirusa w Polsce trwają już dwa tygodnie. W tym czasie szczepionkę przyjęło ponad 257 tys. osób. Jeśli utrzymamy obecne tempo, odporność stadną uzyskamy za około 6 lat.

Tymczasem Bartosz Fiałek przestrzega, że zbyt wolne tempo szczepień doprowadzi do kolejnych fal epidemii, których opanowanie będzie możliwe wyłącznie poprzez całkowity lockdown. Co zrobić, aby przyspieszyć proces szczepień? Fiałek twierdzi, że warto poruszyć 3 wątki.

Coraz częściej słychać głosy, że szczepienia w Polsce idą za wolno. Bartosz Fiałek, specjalista w dziedzinie reumatologii, popularyzator wiedzy medycznej, niedawno lekarz szpitalnego SOR-u, przewodniczący Regionu Kujawsko-Pomorskiego Ogólnopolskie Związku Zawodowego Lekarzy, twierdzi że problem jest wielowymiarowy.

– „Kłopot logistyczny związany z Narodowym Programem Szczepień występuje na kilku poziomach” – zaznacza lekarz.

Co można by poprawić? Fiałek wskazuje trzy najważniejsze według niego problemy. Mówi też wprost, co wydarzy się, jeśli nie przyspieszymy szczepień.

Patrząc na statystyki szczepień przeciwko COVID-19, w oczy rzuca się sobotni wynik. 9 stycznia zaszczepiono tylko 1235 osób. Pytany o przyczyny tej sytuacji Michał Dworczyk tłumaczył, że wynika to z systemu pracy szpitali węzłowych.

– „Mimo propozycji dostaw szczepionki ze strony ARM, niestety niewiele placówek zdecydowało się na szczepienia w soboty i w niedziele” – mówił.

To oznacza, że w większości szpitali szczepienia prowadzone są od poniedziałku do piątku. Weekendy i święta nie są wykorzystywane w pełni. W opinii Fiałka, każdy z tych dni mógłby przynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy zaszczepionych przeciwko koronawirusowi. Dlaczego szpitale z tego nie korzystają?

– „To wynika z oszczędności” – mówi Bartosz Fiałek. – „Gdyby opłacono zespół szczepiący, to wiele pielęgniarek oraz lekarzy zgłosiłoby się do pracy również w dni wolne, czyli weekendy oraz święta. Ale tym ludziom trzeba zapłacić, nikt dla idei, wolnego dnia, czasu dla rodziny nie poświęci i nie pójdzie szczepić za darmo” – podkreśla medyk.

– „Za pracę należy się wynagrodzenie. Cały czas to podkreślam i wskazuję wielu politykom na źródło powolnie przebiegającego programowi szczepień ochronnych przeciw COVID-19. Zapłaćcie personelowi medycznemu, który kwalifikuje do szczepień i je wykonuje, to będziemy mogli ten proces przyspieszyć. W dni wolne od pracy, moglibyśmy szczepić – tak jak w dni robocze – nawet po kilkadziesiąt tysięcy osób na dobę, a nie ośmieszać się przeprowadzeniem w sobotę nieco ponad 1,2 tys. szczepień przeciw COVID-19. W trakcie szalejącej epidemii, te wyniki są skandaliczne i powinniśmy się ich wstydzić przed całym światem” – mówi.

W rozmowie z portalem medonet, Fiałek przypomniał, że w momencie, gdy pandemia paraliżuje gospodarkę, warto wydać każde pieniądze na to, aby wygasić przyczynę.

– „Przecież szczepimy po to, żeby uzyskać odporność zbiorowiskową. A im szybciej ją osiągniemy, tym szybciej pożegnamy COVID-19 i negatywne konsekwencje, jakie przyniosła pandemia.”

Jest to jednak dopiero jeden z problemów, jaki dostrzega lekarz. 25 stycznia ruszają szczepienia osób z grupy pierwszej. Należą do nich m.in. seniorzy powyżej 60. roku życia. W ocenie eksperta, jest spora obawa, że ludzie, którzy z powodu swojej wielochorobowości czy niepełnosprawności będą się źle czuć, po prostu nie przyjdą się zaszczepić.

– „Powinny powstać wyjazdowe zespoły szczepienne, które będą odwiedzać tych, którzy z różnych względów, a przede wszystkim wielochorobowości czy niepełnosprawności, nie będą w stanie pojawić się w punkcie szczepień. To jest jedna z podstawowych kwestii – musimy tym ludziom ułatwić szczepienia” – podkreśla Bartosz Fiałek. – „Niestety nie spotkałem się z planami uruchomienia takich zespołów. Tymczasem one również przyspieszyłyby proces szczepienia przeciw COVID-19” – dodaje.

Podobny efekt przyniosłoby uproszczenie procedury zapisania się na szczepienie. 15 stycznia rozpoczyna się rejestracja dla wszystkich Polaków (w pierwszej kolejności seniorów powyżej 80. roku życia, a od 22 stycznia seniorów powyżej 70. roku życia).

Rejestracji można dokonać na kilka sposobów: zapisać się bezpośrednio u lekarza rodzinnego, zadzwonić na infolinię Narodowego Programu Szczepień (989 lub 22 62 62 989 ), lub zapisać się za pomocą Internetowego Konta Pacjenta. Po rejestracji pacjent otrzymuje e-skierowanie m.in. przez IKP lub bezpośrednio u lekarza POZ. Na szczepienie można będzie umówić się za pomocą Internetowego Konta Pacjenta, za pośrednictwem placówki, gdzie wystawiono e-skierowanie, bezpośrednio w punkcie szczepień lub za pośrednictwem infolinii.

Fiałek widzi tu inne rozwiązanie. Według niego skierowanie powinno być wystawiane automatycznie każdemu obywatelowi, który kwalifikuje się do przyjęcia szczepionki.

– „Osoba taka powinna otrzymać jeden telefon, podczas którego poinformowana zostanie o terminie oraz miejscu szczepienia. Powinno się ją zapytać, czy stawi się osobiście w punkcie szczepień. Jeżeli powie, że nie może przyjść samodzielnie, wysyłamy do niej szczepienny zespół wyjazdowy. Jeżeli może – podajemy dzień, godzinę oraz miejsce szczepienia. Jeżeli odmawia poddania się szczepieniu, informację taką zaznaczamy i dzwonimy do kolejnej osoby z listy.”

Do realizacji takiego zadania można by wykorzystać np. wojsko.

– „W ten sposób nie będziemy obciążać pracowników ochrony zdrowia czy personelu pomocniczego” – mówi lekarz. – „Zapraszanie każdego Polaka na szczepienia przeciw COVID-19 również zdecydowanie przyspieszyłoby ten proces. To ważne, tym bardziej, że jak podają sondaże, znacznie wzrosła liczba osób zainteresowanych zaszczepieniem się. To jest fenomenalna wiadomość.”

Michał Dworczyk, pełnomocnik rządu do spraw Narodowego Programu Szczepień Ochronnych przeciwko SARS-CoV-w mówi, że proces szczepień nadal jest w fazie rozruchowej, ale będzie przyspieszać.

– „Zgodnie z deklaracjami, które do nas wpłynęły, możliwe będzie 3,4 mln szczepień miesięcznie” – mówił w grudniu jeszcze przed rozpoczęciem szczepień.

Co jeśli nie uda nam się zwiększyć tempa? Bartos Fiałek mówi wprost:

– „Skończy się to kolejnymi falami epidemicznymi, które w mojej ocenie będą jeszcze silniejsze. Również dlatego, że system opieki zdrowotnej jest na skraju możliwości. Przez ten cały rok dostaliśmy już tyle strzałów, że jesteśmy bezbronni. We wszystkich szpitalach w Polsce są już tylko pojedyncze miejsca. Kolejna fala sprawi, że tych ludzi nie będzie po prostu, gdzie położyć” – mówi.

Jedynym sposobem zapanowania nad kolejnymi falami będzie całkowity lockdown, bez możliwości wychodzenia nawet na spacery, a jedynie po żywność i do apteki.

Jaki byłby plan idealny? Ile osób dziennie powinniśmy szczepić?

– „Żeby szybko osiągnąć odporność zbiorowiskową, powinniśmy szczepić ok. 5 milionów obywateli miesięcznie, czyli dziennie między 160 – 170 tys. Taki wynik byłby rewelacyjny. Siedem – osiem miesięcy wystarczyłoby, żeby wyszczepić ok. 20 milionów ludzi pełnym cyklem szczepień (dwie dawki). Doliczając do tej liczby tych, którzy nabędą odporność w sposób naturalny – po przechorowaniu COVID-19 – to wystarczyłoby do uzyskania odporności stadnej” – szacuje dr Fiałek.

Ekspert zwraca jednak uwagę na pewną ważną kwestię. Według niego proces szczepień powinien zakończyć się maksymalnie do jesieni 2021. Dzięki temu nie będzie ryzyka, że koronawirus nałoży się na sezon epidemiczny 2021/2022. Jeśli się to nie uda, w październiku znowu będziemy doświadczać nowych fali zakażeń SARS-CoV-w i gryp oraz paragryp. Fali, której system opieki zdrowotnej nie wytrzyma.

Źródło: medonet.pl

Terapia antynikotynowa
Terapia antynikotynowa
39,99 zł
100,00 zł
60 dni
do końca oferty!
Terapia antynikotynowa za pomocą biorezonansu od 39,99 zł w Medivital

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
0

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz