Home Kategorie Życie Większość Polaków nie ma zamiaru korzystać z usług firm, które otwierają się mimo rządowych obostrzeń.
5.44K

Większość Polaków nie ma zamiaru korzystać z usług firm, które otwierają się mimo rządowych obostrzeń.

Większość Polaków nie ma zamiaru korzystać z usług firm, które otwierają się mimo rządowych obostrzeń.

Niemal 60% Polaków uważa, że kolejne przedłużanie rządowych obostrzeń to zła decyzja. Prawie 85% badanych twierdzi, że w czasie lockdownu nie korzystało z usług objętych zakazem. Ponad połowa Polaków nie zamierza w najbliższym czasie odwiedzać miejsc, które są otwarte pomimo obostrzeń.

Aż 55,8% badanych Polaków uważa, że rząd podjął złą decyzję w sprawie przedłużenia lockdownu do połowy lutego. 32% jest przeciwnego zdania, a 12,2% nie ma opinii. Według Krzysztofa Zycha, głównego analityka UCE RESEARCH, Polacy są już zmęczeni obostrzeniami. Ekspert nie jest jednak przekonany, czy ponad połowa badanych bierze pod uwagę tragiczną sytuację przedsiębiorców. Być może większe znaczenie ma własna wygoda i utrata pewnej swobody.

– „Ci, którzy uznali decyzję za błędną, zapewne kierują się informacjami o bardzo negatywnych konsekwencjach lockdownu dla gospodarki. Z jednej strony przedsiębiorcy zaznaczają, że straty wynikające z restrykcji są duże i już wyczerpują możliwości finansowe firm. Z drugiej strony ludzie też nie są zbyt przekonani do argumentów rządu. Uważają bowiem, że otwarcie małych biznesów, np. restauracji czy siłowni, nie wpłynie znacząco na zagrożenie epidemiczne” – komentuje prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i były wiceminister finansów.

Jak zaznacza Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny, Polacy częściej słyszą o zwolnieniach. Zapowiada się dużą falę zwolnień od kwietnia. Według eksperta, ludzie zaczynają obawiać się tego scenariusza, co jest uzasadnione w obecnej sytuacji. Przedłużenie obostrzeń zwiększa ryzyko znalezienia się w gronie bezrobotnych.

– „Społeczeństwo w pewien sposób nauczyło się już żyć w wirusem i jego konsekwencjami. Z tego też wynika luźniejsze podejście do restrykcji, tym bardziej że od dłuższego czasu liczba zakażeń utrzymuje się na dość stabilnym poziomie. To oczywiście w pewien sposób też wpływa na myślenie o stosowanych obostrzeniach” – dodaje Zych.

Badania wskazują, że 84,8% osób nie korzysta w trakcie lockdownu z zakazanych form działalności. Chodzi tutaj np. o wizyty w barze, restauracjach, hotelach, klubach fitness czy siłowniach. Jedynie 13,3% przyznało się do tego, a 1,9% nie pamiętało. Według Parola, wyniki te świadczą o tym, że Polacy boją się koronawirusa. Widać przede wszystkim brak realnych możliwości korzystania z obiektów użyteczności publicznej. Dopiero teraz otwierają się lokale gastronomiczne czy kluby fitness. Wszystko wynika z braku odpowiedniej pomocy ze strony państwa.

– „Taka postawa może być spowodowana strachem przez ewentualnymi karami. Natomiast wśród osób, które przyznały się do tego, że korzystały z zabronionych usług, częściej mamy mężczyzn niż kobiety. Z kolei patrząc na wielkość miast, widać, że najbardziej aktywni pod tym względem byli badani z miejscowości liczących od 20 tys. do 49 tys. mieszkańców, od 200 tys. do 499 tys. zamieszkałych osób oraz od 100 tys. do 199 tys.” – wskazuje analityk z UCE RESEARCH.

Z raportu wynika, że 52,3% Polaków nie zamierza w najbliższym czasie korzystać z miejsc, które otworzyły się pomimo lockdownu. 35,6% twierdzi, że zrobi to, a 12,1% nie ma zdania. Jak mówi Gomułka, większość osób nie zdecyduje się na ten krok, bo wcześniej nie korzystały one z takich ofert. Dla nich nie jest problemem rezygnacja z takiej wizyty, mimo iż przedsiębiorcy zapewniają o swojej determinacji w zakresie zachowania rygorów zdrowotnych.

– „Część badanych nie będzie korzystała z tego typu usług z powodu obaw przed zakażeniem. Ale moim zdaniem, decydujące znaczenie ma sytuacja ekonomiczna. Polacy zdecydowanie boją się o swoją przyszłość. Do tego dochodzi wzrost cen i towarzysząca temu inflacja, która jest mocno zauważalna dla zwykłego Kowalskiego. Ludzie nie mają pieniędzy i widoków na szybką poprawę sytuacji” – podkreśla Adrian Parol.

Natomiast Andrzej Głowacki, prezes DGA, jest przekonany, że stopniowo, w reżimie sanitarnym, Polacy zaczną odwiedzać bary, kluby fitness itd. I bez wątpienia prym będą wieść młodzi ludzie. Z kolei osoby po 60. roku życia zapewne zdecydują się na to dopiero po zaszczepieniu się.

– „Konsekwencją otwierania tych biznesów będzie to, że służby będą wyjątkowo notorycznie je kontrolowały i konsekwentnie nakładły mandaty, żeby pokazać społeczeństwu, że należy przestrzegać obostrzeń. Co jakiś czas będziemy też słyszeć o wyjątkowo dynamicznych akcjach. One będą miały skłonić ludzi do tego, żeby jednak nie korzystali z tego typu usług” – przewiduje Krzysztof Zych.

Według 67,5% badanych, przedsiębiorcy maja rację, że pomimo zakazu otwierają firmy. 18,8% jest przeciwnego zdania, a 13,7% nie ma zdania. Jak przekonuje Głowacki, los małych firm jest tragiczny. Świadomi tego są też Polacy, którzy mają zapewnione miesięczne wypłaty. Wynik badania to wyraz solidarności.

– „Widać duże wsparcie dla przedsiębiorców, ale dobre słowo nie przełoży się na ich dochody. Skoro ponad połowa Polaków nie zamierza ich odwiedzać w tym czasie, to dalej będą stać w miejscu. Do tego służby będą nakładać na nich kary, a to z kolei wiąże się z dalszą walką o swoje prawa w sądach” – podkreśla ekspert z UCE RESEARCH.

Polacy nie są za karaniem przedsiębiorców. Aż 70,7% ankietowanych uważa, że policja, sanepid itp. instytucje nie powinny bezwzględnie nakładać mandatów na osoby, które mimo zakazu wznowią swoją działalność. Przeciwnego zdania jest 18% badanych, a 11,3% nie ma wyrobionej opinii. Według Andrzeja Głowackiego, każdy Polak jest świadomy zagrożenia zakażeniem COVID-19, zatem karanie przedsiębiorców za otwarcie obiektów nie jest zbyt uzasadnione.

– „To sygnał dla służb do rewizji swojego podejścia wobec przedsiębiorców odmrażających w desperacji swoje biznesy. Państwo w dobrze pojętym własnym interesie powinno raczej udzielić wsparcia przedsiębiorcom. Stosowanie kar i restrykcji może osiągnąć zupełnie odwrotne skutki i to zupełnie nieprzewidywalne oraz długotrwałe dla sporej części gospodarki” – podsumowuje mec. Parol.

Badanie odbyło się w dniach 29 – 31.01.2021 metodą CAWI. Przeprowadziło je UCE RESEARCH i SYNO Poland dla Gazety Wyborczej na próbie 1009 dorosłych Polaków w wieku 18 – 80 lat.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Kurs online: Rejestrator medyczny
Kurs online: Rejestrator medyczny
59,99 zł
36 dni
do końca oferty!
Kurs online: Rejestrator medyczny z zaświadczeniem MEN za 59,99 zł z firmą Online Edukacja

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
0

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz