Home Kategorie Poruszające Trafił do szpitala, bo złamał biodro. Zmarł na koronawirusa. Rodzina złożyła zawiadomienie do prokuratury.

Trafił do szpitala, bo złamał biodro. Zmarł na koronawirusa. Rodzina złożyła zawiadomienie do prokuratury.

Czesław Zawadzki z Łodzi trafił do szpitala przez złamaną nogę. Zmarł na koronawirusa. Jego bliscy postanowili złożyć zawiadomienie do prokuratury.

– „Robimy to, choć wiadomo, że nie wróci nam to dziadka. Ale chcemy, by za tydzień, za miesiąc, kolejna rodzina nie przeżywała tego, co my przeżywamy teraz” – mówi pan Tomasz Kaczmarek, wnuk zmarłego.

– „Tak bardzo dbaliśmy jako rodzina o naszych seniorów. Babcia jest chora na astmę od urodzenia, uważaliśmy na nią od początku pandemii, także na dziadka, który jest, ciągle jeszcze trudno mi powiedzieć o nim „był”, już w zaawansowanym wieku. I udało się ich uchronić, byli zdrowi. Aż do czasu kiedy dziadek trafił do szpitala. Pod fachową, zdawało się opiekę” – powiedział w rozmowie z Faktem pan Tomasz, wnuk pana Czesława.

Pan Czesław 18 listopada miał wypadek w domu. Poślizgnął się i złamał biodro. Staruszek trafił do szpitala im. Karola Jonschera w Łodzi. Tam też przeprowadzony miał być zabieg. W takich sytuacjach placówki medyczne, aby przyjąć pacjenta, wymagają przeprowadzenia testu na koronawirusa. Wynik pana Czesława był negatywny. W szpitalu miał spędzić około 10 dni.

Tak się jednak nie stało. W szpitalu, po transfuzji, u 77-latka zaczęły pojawiać się problemy kardiologiczne. Jak mówi pan Tomasz, rodzina z dokumentów dowiedziała się, że pan Czesław miał na oddziale stać się „bardzo pobudzony”. Według dokumentów ze szpitala stosowano wobec niego przez długi czas przymus bezpośredni. Mężczyzna był przywiązany do łóżka i dostawał leki uspokajające.

Pan Tomasz czytał dokumenty szpitalne. Według nich około 26 listopada stan pana Czesława poprawił się. Po czterech dniach zrobiono mu testy na koronawirusa, które dały wynik pozytywny. Rodzina uważa, że pan Czesław zaraził się od pacjenta, z którym leżał na sali, a na potwierdzenie tego pokazują dokumentację ze szpitala.

– „W wyniku błędów medycznych lub proceduralnych mój dziadek, który walczył o życie i tą walkę wygrywał, został zakażonym koronawirusem i przez to 5 grudnia zmarł w wielkich męczarniach. Cała ta historia pokazuje jednoznacznie, że starszy 77 letni mężczyzna, który był samodzielny, robiłam sam zakupy chodził sam, do lekarzy sam, kontrolował budżet domowy trafił do szpitala ze złamaniem nogi a poprzez działania lub zaniechania personelu medycznego zmarł na koronawirus zarażony w szpitalu” – powiedział pan Tomasz Kaczmarek.

Rodzina pana Czesława sądzi, że w szpitalu doszło do wielu zaniedbań. Według pana Tomasza są to między innymi stosowanie wobec dziadka przymusu bezpośredniego, zakażenie koronawirusem i to, że lekarze nie ratowali mężczyzny, mimo iż był w krytycznym stanie.

Pełnomocnicy rodziny złożyli do prokuratury zawiadomienie w związku z nieumyślnym spowodowaniem śmierci pana Czesława. Za to grozi nawet 5 lat więzienia.

– „Będziemy zabezpieczać dokumentację i przesłuchiwać świadków” – powiedział Faktowi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

– „Nie będę komentował stanu zdrowia pacjenta ze względu na tajemnicę lekarską, jak również ustawowy zakaz ujawniania danych z dokumentacji medycznej pacjenta” – powiedział w rozmowie z łódzką Wyborczą dr Kamil Szyszow, zastępca dyrektora ds. medycznych placówki.

– „Rozumiem rozgoryczenie rodziny pacjenta, jednak czasem w szpitalu zdarza się, że mimo starań nie udaje się uratować pacjenta” – dodał Szyszow.

Zaznaczył też, że kontrole nie wykazały żadnych uchybień i że czekają na postępowanie prokuratorskie oraz ocenę biegłych.

– „Zabolała nas postawa dyrektora. To, że z rodziną, która straciła bliską osobę, spotkał się od razu w obecności adwokata, był butny, nie powiedział, że będzie chciał wyjaśnić, co się stało, tylko że szpital nie jest odpowiedzialny za śmierć dziadka, bo jest pandemia. Sądzę, że gdyby padło słowo przepraszam, gdybyśmy zostali potraktowani po ludzku, a dziadek nie byłby tylko kolejnym pacjentem, numerem w statystyce, nie walczylibyśmy teraz” – zaznaczał w rozmowie z Faktem pan Tomasz.

Wypisali ze szpitala kobietę chorą na COVID-19. Niedługo później zmarła. Córka oskarża szpital o śmierć matki.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Fakt

Badanie wzroku i soczewki
Badanie wzroku i soczewki
39,99 zł
89,00 zł
63 dni
do końca oferty!
Badanie wzroku z doborem soczewek kontaktowych za 39,99 zł w salonach Twoje Soczewki – 22 lokalizacje (zamiast 89 zł)

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
1
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
3

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz