Home Kategorie News Możemy zapomnieć o rodzinnej Wielkanocy. Minister nie pozostawia złudzeń. Rząd zamyka Pomorskie.

Możemy zapomnieć o rodzinnej Wielkanocy. Minister nie pozostawia złudzeń. Rząd zamyka Pomorskie.

Możemy zapomnieć o rodzinnej Wielkanocy. Minister nie pozostawia złudzeń. Rząd zamyka Pomorskie.

Rośnie liczba zakażeń, w szpitalach brakuje miejsc, a coraz więcej z nas zakaża brytyjska mutacja wirusa. Efekt? Rząd zamyka kolejne województwo. Adam Niedzielski mówi wprost: obostrzenia najwcześniej mogą być zniesione dopiero po Wielkanocy.

– „Województwo warmińsko-mazurskie i pomorskie to regiony najbardziej dotknięte zachorowaniami na COVID-19” – powiedział w piątek minister zdrowia.

Ogłosił też, że po warmińsko-mazurskim, gdzie surowe obostrzenia obowiązują od tygodnia, takie same będą wprowadzone na Pomorzu od 13 marca.

Na co jeszcze muszą przygotować się mieszkańcy tych województw? W klasach 1-3 obowiązywać będzie nauczanie hybrydowe. Zamknięte będą hotele, a działalność galerii handlowych będzie ograniczona. Zamknięte będą kina, teatry, muzea, baseny i obiekty sportowe. Na Warmii i Mazurach obostrzenia będą przedłużone do 20 marca.

Co zresztą kraju? Obowiązują zasady – 50% miejsc dostępnych w hotelach, kinach i teatrach. Czynna są baseny – mają być utrzymane do 28 marca.

Co z Wielkanocą? Minister mówi wprost, że na przełomie marca i kwietnia spodziewamy się szczytu trzeciej fali zachorowań.

– „A potem procesy pandemiczne powinny słabnąć” – twierdzi Niedzielski.

Stąd też o rodzinnych świętach raczej musimy zapomnieć, bo luzowanie obostrzeń możliwe będzie dopiero po Wielkanocy. Wszystko pod warunkiem przestrzegania reżimu sanitarnego oraz tego, że brytyjski wariant koronawirusa nie zamiesza jeszcze bardziej w statystykach.

Niedawno szacowano, że odpowiada on za ok. 10% zakażeń. Teraz choruje na niego już 25% zakażonych, a w regionach, gdzie przypadków jest najwięcej, mógł zarazić jeszcze więcej osób.

– „Jesteśmy w trudnej sytuacji. Wszyscy już widzimy, że trzecia fala się rozwija. Przekraczamy poziomy 15 tys. Należy się spodziewać, że w przyszłym tygodniu – patrząc na tempo, w jakim rozwija się pandemia – możemy mieć do czynienia z sytuacją, że przekroczony zostanie nawet poziom 18 tys. zachorowań, bądź więcej” – ostrzega szef resortu zdrowia.

Minister podkreśla też, że rozwój sytuacji zależy od tego, czy przestrzegać będziemy zasad bezpieczeństwa. Jest to jedyna szansa, aby uchronić się przed najgorszym scenariuszem.

Województwo warmińsko-mazurskie ma w ostatnim tygodniu największą średnią ilość dziennych zachorowań na 100 tys. mieszkańców. Drugie w kolejności jest pomorskie. Kolejne cztery miejsca zajmują mazowieckie, kujawsko-pomorskie, lubuskie oraz podkarpackie. W każdym z wymienionych województw wskaźnik (który dla całego kraju wynosi 30,4) został przekroczony. Czy ta czwórka dołączy do regionów z dodatkowymi ograniczeniami? Wskaźnik ten jest najważniejszą ze statystyk braną pod uwagę przez rząd przy wprowadzaniu obostrzeń. Ważna jest jednak też dynamika zakażeń, a tych przybywa szybko na południu kraju – najszybciej w Małopolsce.

– „To, co obserwujemy obecnie, to efekt Zakopanego i molo w Sopocie. Walentynki także nie są czynnikiem hamującym liczbę zakażeń. Wzrost zakażeń, który mamy teraz, to skutek tego, że stworzyliśmy dużą grupę zakażających, między innymi w czasie tłumnych spotkań w górach czy nad morzem. Niestety, nie przestrzegamy obostrzeń. Co mają dać, skoro zachowujemy się tak, jak widać. Każde kolejne luzowanie obostrzeń powoduje, że sobie odpuszczamy, folgujemy, dyscyplina i przestrzeganie reżimu sanitarnego szwankują. Teraz ponownie utrzymujemy się na stałym wysokim poziomie zakażeń, i jest on za duży. Efekt walentynek zaobserwujemy za kilka dni” – komentuje wirusolog, prof. Włodzimierz Gut.

– „W zeszłym tygodniu były dni po 12 tys. zakażeń, teraz jest skok do prawie 16 tys. Zobaczymy, jak będą wyglądać wskaźniki w przyszłym tygodniu. Gdyby średnia dzienna z 7 dni utrzymała się na poziomie 10–12 tys., to byłby dobry sygnał, bo oznaczałby, że jest lepiej niż w czasie fali listopadowej. Przypisałbym to zwiększeniu liczby osób uodpornionych. Przeważają ci, którzy nabyli odporność po zakażeniu, z wirusem zetknęło się ok. 20–25 proc. społeczeństwa. Do tego jednak rośnie procent zaszczepionych – część otrzymała dopiero pierwszą dawkę, ale po dwóch tygodniach pierwsza dawka też daje pewien poziom obrony. To daje więc ok. 30 procent populacji uodpornionej. A przy poziomie 30 procent uodpornienia, można zauważyć pewne pozytywne symptomy w odporności zbiorowej – całego społeczeństwa” – mówi epidemiolog, dr n. med. Andrzej Trybusz.

To miało być zwykłe otwarcie drogi. Premier wystraszył się rolników? „Zobaczył nas i uciekł”.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Kurs strzelecki: pistolet i karabin
Kurs strzelecki: pistolet i karabin
149,99 zł
300,00 zł
16 dni
do końca oferty!
Pakiety strzeleckie z wypożyczeniem broni od 149,99 zł i więcej z firmą SzkoleniaStrzeleckie.PRO w Rybniku (do -50%)

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
1
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
1

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz