Home Kategorie Ojciec Paweł bił i gwałcił w zakonie. Przełożeni 20 lat chronili podwładnego.

Ojciec Paweł bił i gwałcił w zakonie. Przełożeni 20 lat chronili podwładnego.

Ojciec Paweł bił i gwałcił w zakonie. Przełożeni 20 lat chronili podwładnego.

Bił pasem, stosował przemoc psychiczną i gwałcił. Światło dzienne ujrzały kolejne bulwersujące szczegóły z czasów, gdy ojciec Paweł zorganizował sektę wewnątrz zakonu.

Na początku marca do prokuratury zgłosiła się kobieta, która stwierdziła, że ojciec Paweł gwałcił ją w 2011 i 2018 roku. Zawiadomienie złożyła razem z inną pokrzywdzoną. Jak podaje Gazeta Wyborcza, mężczyzna dopuszczał się okropnych czynów już wcześniej, a mimo to zakon pozwalał mu spowiadać czy prowadzić rekolekcje. Ojciec Paweł był przekonany o swoim szczególnym posłannictwie. Tym też mamił swoje ofiary.

W latach 90-tych w Poznaniu Dominikanin stworzył w zakonie specjalny krąg. Członkowie jego grupy spędzali z nim wiele czasu i zaczęli dziwnie się zachowywać. Duchowny miał też podglądać przebierające się dziewczyny. W 1996 roku został przeniesiony do Wrocławia. Prowadzone przez niego msze cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Duchowny organizował też mnóstwo zajęć.

Ojciec Paweł był najbliżej z wspólnotą św. Dominika, która działała w ramach duszpasterstwa. Gromadził w niej głównie dziewczyny. Wiele czasu spędzali na modlitwach.

– „W duszpasterstwie było kilka salek, oni siedzieli zamknięci w jednej z nich i odprawiali te modły. To były jakieś kompletne odjazdy” – opowiada “Wyborczej” jedna ze studentek.

Kilka dziewczyn w pewnym momencie zamieszkało w salach w klasztorze. Koledzy widzieli je ubrane w habity.

– „Jego ingerencja w nasze życie była totalna i bardzo intensywna: w sferę psychiczną, duchową, cielesną, w nasz wygląd i ubrania, w związki, w relacje z ludźmi z zewnątrz, z rodziną” – opowiadała jedna z ofiar w rozmowie z Onetem.

Ojciec Paweł pod przykrywką religijnych rytuałów zaczął wymuszać seks. W ten sposób miał walczyć o dusze swoich podopiecznych. Twierdził, że otrzymał od boga władzę, aby je oczyścić. Oczyszczająco miał działać jego dotyk i penis.

– „Miałam wyobrażać sobie czynności, które mnie obrzydzają, których nigdy nie chciałabym zrobić z mężczyzną – i to zrobić z Pawłem. Przy tym było jasne, że to on się poświęca i cierpi dla nas wszystkich” – tłumaczy ofiara dominikanina. Każda z nich myślała wtedy, że jest jedyną, która jest tak blisko zakonnika.

Duchowny miał leczyć na różne sposoby. Czasami był to delikatny dotyk, czasami brutalne gwałty, które miały miejsce nawet w kościele. Należące do wspólnoty kobiety były utrzymane w stanie ciągłej nieufności i miały ranić siebie nawzajem słowami, aby działał „oczyszczający ogień Ducha Świętego”. Ojciec Paweł stosował też przemoc fizyczną. Miał wypędzać zło grubymi pasami.

Pobicia i gwałty działy się za zamkniętymi drzwiami, jednak dziwaczne modlitwy i okrzyki były zauważalne również dla innych członków wspólnoty. Nie reagowali jednak ani współbracia, ani przeor, ani prowincjał. Pomimo wielu alarmujących sygnałów kończyło się na łagodnych karach. Prokuratura dowiedziała się o wszystkim dopiero po 20 latach.

Gdy do Macieja Zięby, który był prowincjałem dominikanów w latach 1998-2006 dotarły wieści o gwałtach spisane przez ofiary, nie powiadomił policji. Nałożył na ojca Pawła zakaz sprawowania sakramentów na okres roku, miesięczne zamknięcie u kamedułów, nakaz pracy przez rok w hospicjum dziecięcym, terapię i zakaz kontaktów z ludźmi z Wrocławia. Sam podjął decyzję. Nie konsultował się nawet z Radą Prowincjonalną. Zięba miał też ignorować bezpośrednie apele ofiar.

Po Ziębie prowincjałem został o. Krzysztof Popławski. Za jego kadencji, po kolejnej interwencji ofiar, które stale widziały prowadzoną publiczną działalność o. Pawła M. kary zostały zaostrzone, ale niebawem znów je poluzowano.

– „Ojciec Paweł przeprosił, przyznał się do winy, poddał terapii, a potem długo negował zasadność tych kar. W 2016 r. zbadało go trzech profesorów akademii medycznej, którzy nie stwierdzili żadnych zaburzeń i uznali, że jest zdolny do pracy duszpasterskiej. I to zrobiło częściowo złą robotę” – wspomina obecny przeor wrocławskiego zakonu Wojciech Delik, cytowany przez “Wyborczą”.

Kardynał Kazimierz Nycz trafił do szpitala. Zasłabł w trakcie mszy.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Smartbook z Twoimi zdjęciami
Smartbook z Twoimi zdjęciami
6,90 zł
49,90 zł
Oferta zakończona!
Od 6,90 zł: Smartbook z Twoimi zdjęciami za i więcej opcji na stronie Yuupi.pl

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
0

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz