Home Kategorie Życie Od przeszło 30 lat prowadzi budkę z zapiekankami. Biznes jednak może upaść.

Od przeszło 30 lat prowadzi budkę z zapiekankami. Biznes jednak może upaść.

Od przeszło 30 lat prowadzi budkę z zapiekankami. Biznes jednak może upaść.

Od trzech dekad na Skwerze Pionierów przy ulicy Łopuskiego w Kołobrzegu stoi budka z zapiekankami, którą prowadzi Zbigniew Rębisz. To już zabytek tego miasta.

1 maja 1991 roku Zbigniew Rębisz otworzył małą budkę z zapiekankami, które przygotowuje według własnej receptury. Z czasem wprowadził do oferty hot-dogi, hamburgery i lody. Biznes dobrze działał przez 30 lat.

– “Pierwszy raz musiałem zamknąć budkę w połowie marca zeszłego roku tak jak wszyscy. Później wróciliśmy dopiero w maju. W sezonie trochę biznes ruszył, ale od października znów było bardzo słabo. W styczniu nawet nie widziałem sensu, żeby otwierać, bo nie było klientów. Przede wszystkim do Kołobrzegu nie przyjeżdża już tylu turystów, co kiedyś. Jest pusto na ulicach, nie ma ludzi siedzących na ławeczkach, nikt nie spaceruje po Skwerze Pionierów” – mówi pan Zbigniew.

– “Wcześniej nie mogłem narzekać na brak klientów. Mieszkańcy i turyści przez lata przychodzili do mnie całymi rodzinami. W wakacje ludzie przyjeżdżali z każdej strony Polski, a także z Niemiec, żeby znów zjeść moje zapiekanki. Brali po kilkanaście sztuk i jeszcze pakowałem im nieupieczone na wynos, bo tak im smakowały” – dodaje właściciel budki.

– “Może w większych miastach aż tak tego nie widać, ale w Kołobrzegu centrum jest wyludnione. Czasami ktoś do nas podejdzie, kupi zapiekankę, jednak to nic w porównaniu do tego, co było przed pandemią. Nie jest nam łatwo, z żoną martwimy się, co będzie dalej. To nasze jedyne źródło utrzymania, a nawet nie zawsze wychodzi się na zero. Opłacenie wody, energii elektrycznej, zamówienie produktów przewyższa nasze zyski” – mówi nam Rębisz.

– “Przez lata prowadziłem ten biznes sam z żoną, później pomagały nam dzieci, a potem wnuki. To nasz rodzinny interes. Zwykle w Kołobrzegu wiele lokali otwierało się głównie w sezonie letnim, bo wtedy był największy utarg i najwięcej turystów, a my zawsze działaliśmy przez cały rok. Kiedy zaczął się ten kryzys, poczułem wielkie rozczarowanie i tęsknotę za lepszymi czasami. Nawet nie chcę myśleć o chwili, gdy będę musiał zamknąć tę budkę. Bardzo się obawiam tego momentu. Człowiek zawsze ma nadzieję, że jeszcze będzie dobrze. Szkoda, żeby to wszystko się skończyło” – podkreśla pan Zbigniew.

– “Kupowaliśmy z żoną inne zapiekanki, rozgryzaliśmy je i sprawdzaliśmy, co jest w środku, z czego są robione, jakie zawierają składniki. Później sami metodą prób i błędów, zmieniając przepis, doszliśmy do punktu, kiedy nasze zapiekanki nie tylko smakowały nam, ale przede wszystkim klientom. Bazujemy na wysokiej jakości produktach. Bułki od lat zamawiamy z tej samej piekarni. Pieczarki wybieram tylko świeże, białe i muszą pachnieć. Kiedyś potrafiłem jechać 200 km, żeby dostać kosz właśnie takich pieczarek. Jeśli chodzi o ser, to też musi być dobrej jakości, nie można używać wyrobów seropodobnych, bo klient to poczuje” – zaznacza pan Zbigniew.

Szokująca diagnoza lekarzy. Franciszek Pieczka nie zagra w nowym „Ranczo”?

Źródło: wp.pl

Upiększający pakiet Day Spa
Upiększający pakiet Day Spa
89,99 zł
250,00 zł
Oferta zakończona!
Day Spa za 89,99 zł w Gabinecie Kosmetycznym Mona Lisa

Twoja reakcja?

Super
Super
0
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
0
Zły
Zły
0

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz