Home Kategorie Życie Agnieszka przygotowuje zwłoki do pogrzebu. Tłumaczy ona dlaczego zwłokom zakłada się pieluszki.
11.59K

Agnieszka przygotowuje zwłoki do pogrzebu. Tłumaczy ona dlaczego zwłokom zakłada się pieluszki.

Agnieszka przygotowuje zwłoki do pogrzebu. Tłumaczy ona dlaczego zwłokom zakłada się pieluszki.

– „Moment dotyku zimnego ciała jest w pierwszej chwili trochę szokujący, może nawet nieprzyjemny” – tłumaczy Agnieszka Beczek, która prowadzi popularny instagramowy profil, „Pani z Domu Pogrzebowego”.

Profil Pani Agnieszki obserwuje 132 tysiące osób. Pani Agnieszka jest tanatokosmetolożką, czyli wykonuje pośmiertne makijaże i z największą dbałością szykuje zmarłych do pogrzebu. W wywiadzie dla medonet, opowiedziała o swojej pracy. Całość wywiadu prezentujemy poniżej:

Marta Trepczyńska, Medonet.pl: Początek jesieni oznacza początek sezonu w branży pogrzebowej?

Agnieszka Beczek: Tak. Rzeczywiście od wczesnej jesieni w zasadzie do końca zimy, a nawet początku wiosny, jest zdecydowanie więcej zgonów. Do tego momentu jeszcze nie zaobserwowałam dużego wzrostu liczby pogrzebów, rok temu o tej porze było ich więcej, ale „sezon” zaraz na pewno się zacznie.

Jesteś tanatokosmetolożką, czyli wykonujesz pośmiertne makijaże. Skąd pomysł, by akurat to robić?

Może to zabrzmi kuriozalnie, ale od dziecka nigdy nie bałam się śmierci, oswajano mnie i byłam z nią na bieżąco. Można powiedzieć, że od zawsze miałam pociąg do tego zawodu. Być może dlatego, że widziałam osoby z mojej rodziny nieprzygotowane do pochówku tak, jak powinny być. Jedna babcia była źle przygotowana. Pamiętam, że mama wyciągnęła kredkę do brwi, szminkę i popoprawiała, co się dało kosmetykami, które miała aktualnie w torebce.

Druga babcia była z kolei już przygotowana wspaniale i tak też poznałam człowieka, który mnie zainspirował do zawodu. Ona wyglądała tak dobrze i spokojnie. Zza drzwi prosektorium wyjrzał łysy pan w fartuszku, uśmiechnięty, i zapytał, czy wszystko w porządku, czy moja babcia dobrze wygląda. I ja wyczułam od niego wtedy niesamowitą empatię, taką troskę o osobę zmarłą. Poczułam, że ona była w dobrych rękach. To zaważyło o moim zawodzie.

Niewiele kobiet pracuje ze zwłokami, prawda?

Właśnie wbrew pozorom sporo. Oczywiście jest to branża, w której pracuje większość mężczyzn, bo mogą wykonać wiele usług naraz. Mogą prowadzić samochód, zrobić obsługę pogrzebu, pojechać po osobę zmarłą do domu czy do szpitala. Oczywiście nawet drobna kobieta też dałaby radę to zrobić, bo są do tego odpowiednie sprzęty. I rzeczywiście kobiet jest coraz więcej. Cieszę się, że tak jest.

Masz mocne nerwy? Bo to chyba praca dla takich osób.

Rzeczywiście musimy mieć dużą odporność na stres i różne widoki. Ale te cechy muszą łączyć też empatię. Ta wrażliwość, która występuje w człowieku, jest ważnym elementem. Spotykamy się ze śmiercią na co dzień i to są trudne widoki, ale nie możemy podchodzić tak rzeczowo do swojej pracy. Trzeba być odpornym na stres w 100 proc. i podejść do tego profesjonalnie, ale dzięki empatii dostrzegam szczegóły.

Jakie na przykład?

To drobne elementy, które mogę dodać od siebie, np. oczyszczenie ubrania z pyłków, idealne zawiązanie sznurówek czy krawata, zapięcie wszystkich guzików od swetra, a nie tylko tych, które wystają spod marynarki. Empatia daje dużo dobrego.

Pamiętasz swoje pierwsze chwile w zakładzie pogrzebowym? Pierwsze makijaże? Co sobie pomyślałaś po pierwszym dniu pracy ze zwłokami?

Na początku trochę obserwowałam. Miałam doświadczenie w malowaniu osób żywych, a nie zmarłych. Ale bardzo się to nie różni. Pamiętam, jak jeden z panów pokazywał mi, jak to się robi. On to robił z taką wprawą. Był dużym, potężnym mężczyzną. Z idealną dokładnością zakrywał sine uszy i wszystkie nieprzyjemne dla widoku rodziny elementy. Pamiętam, że wtedy świat mi się przewrócił o 180 st. Dostrzegłam, jakie mamy kruche organizmy, jak to wszystko nagle może się zmienić.

To był dla mnie moment przełomowy. Zyskałam umiejętność zrozumienia, co się dzieje po śmierci. Że to nie jest tak, że umieramy i idziemy do grobu, tylko że to wszystko ma jakieś etapy, że znamiona śmierci każdego dnia są inne. Pamiętam to miejsce, ten moment, człowieka, który mi to pokazał.

To było doświadczenie w roli widza. A pierwszy samodzielnie wykonany makijaż?

Podeszłam do tego z ogromną pewnością siebie. Bo ja się dużo napatrzyłam na to wcześniej. Widziałam te kosmetyki, wiedziałam, jak działają. Oczywiście pierwszy moment dotyku zimnego ciała jest w pierwszej chwili trochę szokujący, może nawet nieprzyjemny. Ale można się do tego przyzwyczaić po kilku sekundach. Nie miałam problemu, by podnieść rękę, przechylić głowę, poprawić włosy, domknąć powieki.

Polmed: ogólne badania diagnostyczne dla kobiet i mężczyzn
Polmed: ogólne badania diagnostyczne dla kobiet i mężczyzn
53,99 zł
Oferta zakończona!
Pakiet badań laboratoryjnych dla kobiet i mężczyzn od 53,99 zł w Centrum Medycznym Polmed – ponad 300 lokalizacji

Dalsza część artykułu na następnej stronie…

Twoja reakcja?

Super
Super
1
Ha ha
Ha ha
2
Wow
Wow
0
Smutny
Smutny
1
Zły
Zły
0

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz