Home Kategorie Poruszające W biały dzień wciągnęli Martę do furgonetki. „Poczułam ukłucie i odpłynęłam”.

W biały dzień wciągnęli Martę do furgonetki. „Poczułam ukłucie i odpłynęłam”.

Handel ludźmi jest ogromnym problemem, o którym nie mówi się odpowiedni dużo. Niestety historie osób, które przeszły przez to, pokazują, że nie trzeba wiele, aby trafić w ręce handlarzy ludźmi.

Doskonale pokazuje to przykład Marty, który opisał portal „WP Kobieta”. Marta została porwana i cudem uniknęła wywiezienia do Azji.

W przypadku handlu kobietami, jego ofiary w większości są zmuszane do prostytucji i trafiają do domów publicznych. Niektórym pewnie wydaje się, że kobiety same zrobiły coś, co sprawiło, że znalazły się w takim miejscu. Ofiary handlarzy żywym towarem zwykle są jednak zwodzone obietnicą pracy, a w skrajnych przypadkach nawet porywane z ulicy. Porywacze odurzają je narkotykami, wywożą z kraju i zabierają dokumenty. Grożą, że jeśli uciekną lub pójdą na policję, skrzywdzą ich bliskich.

Marta jest zwykłą kobietą. Pracuje w urzędzie miasta, ma męża i dwoje dzieci. Jednak 6 lat temu przeszła przez piekło. Wszystko zaczęło się niewinnie, od przypadkowego spotkania pod sklepową witryną. W pewnym momencie zauważyła, że nieznajomy 20-latek robi jej zdjęcia:

– „Widząc moje zdziwienie, roześmiał się i powiedział, że nie chodzi mu o mnie, ale o sukienki. Chciał kupić którąś narzeczonej.”

Po kilku dniach, 32-latka znów natrafiła na tego samego chłopaka. Po raz drugi spotkała go na stacji benzynowej kilkadziesiąt kilometrów od jej domu. 20-latek chciał pomóc jej napełnić bak. Przy okazji powiedział, że kupił sukienkę dla narzeczonej, i że wybierają się na wakacje. Po chwili zmienił jednak temat.

– „Nagle rzucił, że mam ładny uśmiech. Zapytał, czy nie chcę zostać modelką. Narzeczona tak pracuje, może doradzić. Speszyło mnie to. Poszłam zapłacić. Gdy opuszczałam stację, widziałam jak ten 20-latek wsiada do auta. Wewnątrz było dwóch innych facetów i jakaś kobieta. Podali mu aparat.”

Minął miesiąc, a Marta po raz kolejny spotkała tego samego młodego mężczyznę. Tym razem był z dziewczyną pochodzącą z Azji. Para tak samo, jak Marta wybierała się na basem. 32-letnia kobieta była w tej samej przebieralni, co dziewczyna znajomego spod sklepu. Azjatka chodziła po szatni nago. Kiedy zobaczyła, że Marta zakrywa się ręcznikiem, powiedziała że w jej kraju kobiety nie wstydzą się swoich ciał.

Od „przypadkowych” spotkań minęło trochę czasu. Tego dnia Marta spieszyła się do pracy. Niestety jedną z dróg zastawiało auto dostawcze – starszy pan próbował załadować do niego walizkę. Kobieta postanowiła mu pomóc:

– „Wzięłam bagaż. Staruszek stał za mną. Sekundy później zamiast niego, w środku byłam ja. Drzwi się zatrzasnęły. Jakiś facet złapał mnie za włosy, drugi kopnął w brzuch. Kolejny usiadł na mnie i przykrył łapą usta. Poczułam ukłucie. Odpłynęłam. Potem dotarło do mnie, że zostałam porwana! Wpadłam w panikę. Trzęsłam się, chciałam uciekać, by zaraz pomyśleć, że mnie zgwałcą, wytną organy i zabiją. Że więcej nie zobaczę rodziny.”

Po chwili przed Martą stanęła „narzeczona” znajomego 20-latka. Azjatka kazała jej się rozebrać:

– „Teraz wstaniesz i pokażesz mi to, co ukrywałaś na basenie. Muszę sprawdzić towar przed zakupem. Rozbieraj się albo oni ci pomogą. Z iloma spałaś? Czy uprawiasz seks analny?”

Później zapłaciła porywaczom i rzuciła do Marty informację, że jedzie do Azji, a jej właściciele już czekają.

32-latka została skuta i spakowana do pudła. Po kilku godzinach, porywacze stwierdzili, że mogą ją sprawdzić, skoro i tak nie jest dziewicą. Kazali kobiecie tańczyć przed sobą nago, później zaczęli ją obmacywać. Wtedy doszło do wypadku. Samochód wypadł z drogi i uderzył w drzewo. Marta wiedziała, że jest to jedyna szansa, aby się uratować. Uciekła ile sił w nogach i wypadła na autostradę. Zatrzymała pierwszy samochód, na jaki natrafiła. Kierowca zadzwonił do męża i poinformował kobietę, że jest w Austrii.

Mąż Marty pojawił się kilkanaście godzin później i zabrał ją do rodziców. Przez kilka miesięcy Marta nie chciała nikogo widzieć i z nikim rozmawiać, nawet z własnymi dziećmi. Cierpiała na depresję i pomimo upływu czasu, nadal nie może się pozbierać.

– „Kiedyś myślałam, że jestem silną kobietą i że pewne rzeczy mnie nie dotyczą. Dziś już wiem, że jestem towarem, który można zamówić i sprzedawać w nieskończoność. I każdą z nas. Nie wątpię, że gdyby nie szczęśliwy traf, nigdy nie wróciłabym do Polski.”

Tajski Rytuał/masaż tybetański
Tajski Rytuał/masaż tybetański
99,99 zł
140,00 zł
90 dni
do końca oferty!
Tajski Rytuał lub masaż tybetański za 99,99 zł w Studiu Medycyny Estetycznej i SPA Marakesz w Toruniu (zamiast 140 zł)

Twoja reakcja?

Super
Super
6
Ha ha
Ha ha
4
Wow
Wow
8
Smutny
Smutny
384
Zły
Zły
270

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz