Home Kategorie Poruszające 32-latka tuż po porodzie zamordowała syna. Zwęglone zwłoki chłopca znalazła sąsiadka.

32-latka tuż po porodzie zamordowała syna. Zwęglone zwłoki chłopca znalazła sąsiadka.

32-latka tuż po porodzie zamordowała syna. Zwęglone zwłoki chłopca znalazła sąsiadka.

Chłopiec urodził się zdrowy, ale chwilę później zginął z rąk własnej matki. Kobieta zabiła dziecko w piwnicy. Opis tej zbrodni mrozi krew w żyłach…

Kobieta urodziła, udusiła, a na koniec próbowała spalić zwłoki noworodka.

Marta S., 34-letnia mieszkanka Sokolnik Małych na Dolnym Śląsku, na schadzki umawiała się przez internet. W końcu zaszła w ciążę z jednym z mężczyzn poznanych na erotycznym portalu randkowym. Kobieta nie miała jednak pojęcia, z którym. Nie próbowała się nawet dowiedzieć.

Przez całą ciążę ukrywała fakt, że zostanie matką. Czy już wtedy planowała, jak rozwiążę „problem”? Tego nie wiadomo. Niemniej kobieta wiedząc, że spodziewa się dziecka, piła alkohol, paliła papierosy i nie poszła na żadne badanie lekarskie.

Kiedy w czerwcu 2016 roku Marta S. zaczęła rodzić, zeszła do piwnicy budynku, w którym mieszkała. Po porodzie okryła dziecko starymi ubraniami i przygniotła materacem. W ten sposób maluch wydał z siebie ostatnie tchnienie.

Przeciwko Marcie S. świadczyły zgromadzone dowody: odcisk buta na materacu, testy DNA oraz opinie ginekologiczne i psychiatryczne.

Sędzia Sądu Okręgowego we Wrocławiu, który w marcu 2017 roku wydał pierwszy wyrok w sprawie Marty S., mówił:

– „Usłyszała jego płacz. Po porodzie leżała przez chwilę na materacu, dziecko na stercie ubrań. Nie patrzyła na nie, wyrwała z siebie pępowinę, wytarła ślady krwi. Starą odzieżą przykryła chłopca i jego główkę…”

Chociaż kobieta wzięła do piwnicy telefon komórkowy, nawet nie próbowała dzwonić po pomoc.

To może Cię zainteresować:  Tragiczny wypadek w Grochowcach. 3-latek wpadł pod rozpędzony samochód.

Jak wynika z późniejszych ustaleń biegłych, kobieta szybko wróciła do codzienności. Po dokonaniu zbrodni umyła się, przebrała i szybko zaadaptowała do dotychczasowych czynności.

Do piwnicy wróciła po kilku dniach. Martwego synka włożyła do worka z ubraniami i… próbowała spalić zwłoki chłopca w miejscu, gdzie paliło się śmieci.

Nadpalone ciało zauważyła sąsiadka, która powiadomiła policję. Wtedy prawda wyszła na jaw.

W marcu 2017 roku Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał Martę S. na 15 lat więzienia. Obrońca kobiety dowodził, że 34-latka działała będąc w szoku poporodowym, w związku z czym odwołano się od wyroku.

W sierpniu 2017 wrocławski sąd apelacyjny zdecydował o obniżeniu wyroku do 10 lat. Za okoliczności łagodzące uznano m.in. brak wykształcenia i brak zawodu, pochodzenie z rodziny, w której oskarżona nie otrzymała „pozytywnych wzorców zachowania”, niekaralność.

Wrocławski sąd uznał również, że działanie kobiety nie było… „wyjątkowo okrutne, ani też wyjątkowo brutalne”. Tej wersji sprzeciwiła się Prokuratura Generalna, która oceniła karę jako „rażąco łagodną” i zwróciła się do Sądu Najwyższego o kasację wyroku.

W grudniu sąd uchylił wyrok. Sprawa dzieciobójczyni ponownie trafiła do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Marta S. na wyrok poczeka za kratami.

Twoja reakcja?

Super
Super
2
Ha ha
Ha ha
0
Wow
Wow
4
Smutny
Smutny
21
Zły
Zły
31

Podziel się ze znajomymi!

Zostaw swój komentarz